WF na chacie

Baw się
po swojemu
wybierz sport dla siebie

WF na chacie

Aktualności

  • Sebastian Mila: Chcemy przynieść dzieciom wiele radości
    Sebastian Mila: Chcemy przynieść dzieciom wiele radości

    Sebastian Mila: Chcemy przynieść dzieciom wiele radości

    – Futbol wynagrodził mi wszystko z nawiązką. Dał dużo więcej, niż się spodziewałem i cieszę się, że tak szybko stał się moim priorytetem – mówi Sebastian Mila, były zawodnik Lechii Gdańsk, Śląska Wrocław oraz reprezentacji Polski, a obecnie ambasador programu „WF na Chacie”.


    Sebastian Mila to jeden z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy w Polsce. W najwyższej klasie rozgrywkowej rozegrał ponad 400 meczów, a w drużynie narodowej wystąpił 38 razy. Grając z orłem na piersi strzelił osiem bramek. W tym jedną, którą polski futbol zapamięta na długo. W rozmowie z nami „Roger” wspomina swoją karierę, przyznaję, że piłka nożna nie była jego pierwszym wyborem i wskazuje, z czym dzisiaj muszą mierzyć się rodzice.


    – Może niektórzy się zdziwią, ale pierwszym sportem, który uprawiałem było… karate. Koledzy z podwórka chodzili na treningi, więc chciałem spróbować, aby być w tej grupie i też spróbować czegoś nowego. W piłkę grało się zawsze i wszędzie. Na podwórku, na osiedlu, w szkole, więc traktowałem to jako coś, co już dobrze znam. Karate było wyzwaniem, nową przygodą. Nie trwało to długo, ale z perspektywy czasu uważam, że każda dyscyplina niesamowicie rozwija – przekonuje Sebastian Mila.


    Futbol był kluczowy!

    Trudno powiedzieć, kiedy piłka pojawiła się w życiu Sebastiana po raz pierwszy. On sam ma wrażenie, że po prostu była tam zawsze, a z czasem stawała się coraz ważniejsza. – Kiedyś nie było gier komputerowych ani meczów czy programów sportowych w telewizji. Było podwórko. Spędzaliśmy tam wiele czasu i to w bardzo różny sposób. Czasem bawiliśmy się w chowanego, czasem w berka, a nierzadko robiło się bramkę z dwóch kamieni i grało się w piłkę. Piłka była w moim życiu od początku. Oczywiście również ze względu na rodzinne tradycje. Mój tata był piłkarzem Gwardii Warszawa i długo grał w ekstraklasie. Bardzo chciałem iść w jego ślady, ale nigdy nie oczekiwałem od tej przygody nie wiadomo czego. Liczyła się gra, liczył się sport. To było kluczowe – zaznacza Sebastian Mila.


    Wybór sportowej drogi często wiąże się z pewnymi wyrzeczeniami. Jak było w przypadku byłego reprezentanta Polski? – Poświęciłem się w 100% piłce nożnej. Czasem oczywiście żałowałem, że nie mogłem gdzieś wyjechać z kolegami ze względu na mecz i balem się, że stracę najlepsze lata swojego życia. Jednak futbol wynagrodził mi wszystko z nawiązką. Dał mi dużo więcej, niż się spodziewałem i cieszę się, że tak szybko stał się moim priorytetem – podkreśla Sebastian Mila.


    Rosnące marzenia i 2:0 z Niemcami

    W trakcie długiej kariery Sebastian zdobył kilka ważnych trofeów. Wśród nich było m.in. mistrzostwo Europy u-18 oraz złoty medal mistrzostw Polski ze Śląskiem Wrocław.
    – Oczywiście miałem swoje marzenia, ale one rosły z czasem. Na początku każdy chce grać w pierwszym składzie w juniorach. Później za wszelką scenę chce zadebiutować w seniorskiej drużynie, a jak już to osiągnie, to szuka jeszcze wyższego poziomu. Czasem walczysz o ekstraklasę, czasem o reprezentację, a niektórzy marzą o grze w silnej zagranicznej lidze. Zawsze pojawiał się jakiś cel. Coś, co napędzało i nadawało sens ciężkiej pracy. Chciałem coraz więcej i więcej. Pewnie, że niektóre rzeczy mogłem zrobić lepiej, ale koniec końców to była niesamowita przygoda – ocenia Sebastian Mila.


    Niektórzy mówią, że najkrótsze streszczenie książki „Krzyżacy” Henryka Sienkiewicza brzmi: „Mila na 2:0 i wygrywamy”. Sebastian z uśmiechem reaguje na podobne dowcipy, a jednocześnie bardzo chętnie wraca do historycznej bramki strzelonej reprezentacji Niemiec.
    – Ten mecz przywołuje wiele pozytywnych wspomnień. Wiem, że Robert Lewandowski może mieć mnóstwo podobnych bramek na swoim koncie, ale ja też mam swoje dwie. Jedną strzeliłem w reprezentacji i jedną w klubie. To coś fantastycznego, że mogłem przeżyć taki wieczór na Stadionie Narodowym – wspomina wielokrotny reprezentant Polski w piłce nożnej.


    Angielski, pianino i jazda konno

    Zdaniem Sebastiana dzieciom dużo trudniej znaleźć dzisiaj miejsce na sport. Mają bardzo napięte grafiki, mnóstwo możliwości i zbyt często wybierają zbyt wygodne rozwiązania. – Mam dwunastoletnią córkę, która ma dryg do sportu, ale widzę też, jak wiele ma obowiązków. Mnóstwo rzeczy dzisiaj dekoncentruje najmłodszych. Jest mnóstwo dodatkowych zajęć, które zresztą często są bardzo wartościowe. Niektóre dzieci jednocześnie uczą się języków obcych, grają na pianinie i tak jak moja córka jeżdżą konno. Wszystko to brzmi bardzo fajnie, ale niestety bywają też takie formy spędzania czasu, które są jednocześnie zajmujące i zamykają nasze pociechy w domach. Niektóre z nich całe godziny spędzają przed telewizorem, komputerem, smartfonem. Dlatego dzisiaj trochę trudniej zachęcić dzieci do sportu
    i przekonać do jakiejś aktywności. Jednocześnie młodzi piłkarze są dużo bardziej świadomi
    i profesjonalni niż ja w ich wieku, co jest ogromnym atutem. Chociaż oczywiście fajnie by było, żeby dzieci znowu wybiegły z bloków na boisko – wskazuje Sebastian Mila.


    Dzisiaj Sebastian zachęca najmłodszych do ruchu. Jako ambasador programu „WF na Chacie” przygotował dla dzieci serię piłkarskich ćwiczeń, które mogą wykonywać bez wychodzenia z domu. Jak ocenia całą inicjatywę? – Przede wszystkim mam nadzieję, że ktoś się świetnie bawi, oglądając przygotowane przez nas treningi. „WF na Chacie” powstał po to, aby dzieci z uśmiechem zaczęły nową przygodę i miło spędziły czas. To pewnego rodzaju drogowskaz, który ma zachęcić do tego, aby próbować różnych rzeczy. My, ludzie sportu już tak mamy. Cały czas szukamy nowych wyzwań. Mam nadzieję, że uda nam się trafić do wielu dzieci, które odkryją coś, co ostatecznie przyniesie im wiele radości – podsumowuje Sebastian Mila, ambasador programu „WF na Chacie”.

  • Polskie dzieci na skraju katastrofy dietetycznej!
    Polskie dzieci na skraju katastrofy dietetycznej!

    Polskie dzieci na skraju katastrofy dietetycznej!

    Coraz więcej osób cierpi na nadwagę, a otyłość zyskała miano choroby cywilizacyjnej. Niestety problem dotyka również najmłodszych. Według danych WHO liczba otyłych dzieci w ciągu ostatnich 30 lat wzrosła o 113 milionów. To ostatni dzwonek, aby podjąć odpowiednie działania!


    Specjaliści od lat bili na alarm. Wybuch pandemii pogłębił już i tak krytyczną sytuację.
    Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie. Pandemia nie sprzyja poprawie tych statystyk. Widzimy dramatyczny wzrost odsetka dzieci otyłych i dzieci z nadwagą, właśnie w związku z tym, że szkoła jest zdalna i trwa to z niedługimi przerwani już od ponad roku – zauważyła Magdalena Kartasińska, dietetyk kliniczny.


    Co na to rodzice?

    Za to, w jakiej kondycji są dzieci i jak wygląda ich dieta, w dużej mierze odpowiadają rodzice. O dziwo, jak podaje raport Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, aż 75% z nich ma optymistyczną wizję nawyków domowych. Często uznają swoją wiedzę dotyczącą żywienia za bardzo dobrą lub wystarczającą. Nie dostrzegają swoich uchybień i często ignorują realne zagrożenie dla zdrowia swoich bliskich. Niestety uzasadnień dla tego samozadowolenia próżno szukać. Lista błędów żywieniowych, jakie popełniają rodzice cały czas się wydłuża. Powszechne jest chociażby podawanie posiłków z dużą ilością soli lub cukru, brak odpowiedniej suplementacji czy przekarmianie dzieci. Nie możemy pozwolić, aby przyszłe pokolenia płaciły za nasze błędy.


    Dodatkowo w ostatnim okresie zauważono też, jak wyraźnie zmniejsza się aktywność fizyczna dzieci w Polsce. Najmłodsi od lat rezygnowali z rekreacyjnego uprawiania sportu na rzecz bardziej nowoczesnych rozrywek. Co gorsza, w trakcie pandemii w ekspresowym tempie przeniosły się z podwórka przed komputery. Według badań przeprowadzonych w ramach programu „Lekkoatletyka dla wszystkich” tygodniowy spadek aktywności fizycznej dzieci wynosi aż 33%, a średni czas dziennej aktywności fizycznej zmniejszył się o 37%!


    Najwyższy czas na zmiany!

    Zmiany, które należy wprowadzić nie muszą być rewolucyjne. Już kosmetyczna poprawa naszego stylu życia przyniesie efekt. Regularne posiłki, odpowiednia dawka snu, czy 60 minut aktywności fizycznej w ciągu dnia to tylko kilka cennych nawyków, jakie obowiązkowo powinny zostać wprowadzone do codziennej rutyny każdego dziecka. Pamiętajmy, jak istotna jest tutaj rola rodziców. Oprócz stosowania zalecanych produktów warto motywować dzieci do uprawiania sportów i dawać im dobry przykład.


    Z myślą o przywróceniu odpowiedniego poziomu aktywności fizycznej wśród dzieci powstał program „WF na Chacie”. – Takie inicjatywy są niezbędne. Wychodzimy naprzeciw potrzebom najmłodszych i wykorzystujemy technologię, aby zachęcić ich do aktywności. Bardzo się cieszę, że jestem częścią takiej inicjatywy. W przygotowanym przeze mnie treningu pokazuję jak wyćwiczyć mięśnie, które wykorzystujemy w pływaniu – powiedział Wojciech Makowski, srebrny medalista igrzysk paraolimpijskich w Rio de Janeiro i ambasador „ WF na Chacie”.


    W programie biorą udział ambasadorzy wywodzący się z 6 dyscyplin sportowych. Przez kilka miesięcy za pośrednictwem strony internetowej www.wfnachacie.pl oraz kanałów w mediach społecznościowych będą dzielić się tajnikami uprawianych przez nich sportów, aby zachęcić dzieci do wybrania swojej dyscypliny. Za pośrednictwem wideo sportowcy przedstawią też ćwiczenia ogólnorozwojowe oraz te bezpośrednio związane z ich dyscypliną.

  • Wojciech Makowski: Brak ruchu ma poważne konsekwencje!
    Wojciech Makowski: Brak ruchu ma poważne konsekwencje!

    Wojciech Makowski: Brak ruchu ma poważne konsekwencje!

    Uważam, że każdy ma swoje ograniczenia – mówi Wojciech Makowski, medalista Igrzysk Paraolimpijskich w Rio de Janeiro i ambasador programu „WF na Chacie” –  Sport natomiast pozwala nam się z nimi zmierzyć i czasem samych siebie zaskoczyć. Trzeba próbować wyrazić siebie w jak najbardziej naturalny sposób. Robić swoje po swojemu.

     

    W 2014 roku Wojciech Makowski zdobył srebrny medal Igrzysk Paraolimpijskich w wyścigu na 100 metrów stylem grzbietowym. Niewidomy pływak nie spoczął jednak na laurach i dwa lata później wywalczył mistrzostwo Europy na tym samym dystansie. Ostatni i jednocześnie największy sukces przyszedł rok później, kiedy Makowski okazał się najlepszy na świecie w swojej konkurencji. W rozmowie z nami paraolimpijczyk z Rio de Janeiro i Tokio zachęca najmodszych do ruchu i chętnie opowiada o początkach kariery, swojej ambicji i… muzyce.


    Przede wszystkim ciągnęło mnie do ruchu. Zawsze go potrzebowałem i próbowałem naprawdę wielu rzeczy. Przez pewien czas byłem zafascynowany sportami siłowymi, a szczególnie wyciskaniem sztangi. Pływanie pojawiło się w moim życiu ze względu na rodzinę. Tata i brat byli pływakami. To oni zaprowadzili mnie na basen. Miałem wtedy siedem, może osiem lat. Z czasem okazało się, że mam do tego predyspozycje i trochę przypadkowo trafiłem do wyczynowego sportu. Wtedy pierwszy raz pomyślałem, że warto wykorzystywać szanse dane przez życie – mówi Wojciech Makowski.


    Być blisko sportu

    Makowski do wyczynowego sportu wrócił na studiach. Postawił wszystko na jedną kartę i, jak sam przyznaje, nie żałował tej decyzji. – Wiadomo, że kiedy decydujesz się postawić na sport, wiąże się to z konkretnym trybem życia. Nie nazwałbym jednak tego poświęceniem, a raczej świadomym wyborem. Takim, który wymaga zaangażowania. Nie czułem się stratny, bo czasem musiałem wstać o świcie czy wcześniej wrócić do domu. Chciałem być w dobrej dyspozycji na treningu, rozwijać swoją pasję i spełniać marzenia. Być blisko sportu, bo wiedziałem, że tego właśnie potrzebuję – wspomina Wojciech Makowski.


    Jako osoba niewidoma, od urodzenia musiał się mierzyć z licznymi przeszkodami. Nie pozwolił jednak, aby uniemożliwiły mu spełnianie marzeń. Jego ambicja i zaangażowanie zaprowadziły go do sukcesów. – Nie lubię słowa „niepełnosprawność”. Nie podoba mi się to „nie” na początku. Wolę określenie „parasprawność”. Uważam, że każdy ma swoje ograniczenia. Sport natomiast pozwala się z nimi zmierzyć i czasem samych siebie zaskoczyć. Trzeba próbować wyrazić siebie w jak najbardziej naturalny sposób. Robić swoje po swojemu – zachęca ambasador programu „WF na Chacie”.


    Srebro w Rio de Janeiro

    Makowski chętnie wspomina medal z Igrzysk Paraolimpijskich w Rio de Janeiro. Swoje emocje określa krótko. – Wielkie „wow”! To był najpiękniejszy moment. Wyjątkowa chwila, która przenosi sportowca do zupełnie innego świata. Choć przyznam, że odbierając medal w Rio de Janeiro, czułem przede wszystkim… ulgę. Wiedziałem, że moja ciężka praca przyniosła oczekiwany efekt. Sportowych marzeń miałem wiele, ale nie spodziewałem się, że będę w stanie zdobywać medale. Nie myślałem o tym. Chciałem po prostu być częścią tej dyscypliny – dodaje paraolimpijczyk z Rio de Janeiro.


    W życiu Makowskiego wyjątkowe miejsce zajmuje muzyka, którą fascynuje się jako słuchacz, a także twórca. Występuje jako raper pod pseudonimem W.A.M., a w 2016 roku wydał płytę „Czego oczy nie widzą”. – Muzyka to dla mnie czyste hobby. Jako młody chłopak fascynowałem się hip-hopem. Trafiłem na WWO, Peję i kilku innych wykonawców. Spodobała mi się ta swoboda przekazu, więc spróbowałem wyrazić siebie właśnie w ten sposób. Teraz niestety nie mam pod ręką swojego studia i przyznam, że trochę mi tego wszystkiego brakuje – wyznaje Wojciech Makowski.


    Trzeba zacząć działać!

    Wojciech Makowski martwi się o zdrowie i kondycje przyszłych pokoleń. Zdaniem paraolimpijczyka dzieci za mało się ruszają i zbyt często wybierają łatwiejsze formy spędzania wolnego czasu. – Dzisiaj dzieci mają rozrywki, które nie wymagają wysiłku. Ciągnie ich do technologii, bo dużo wygodniej jest siedzieć w fotelu niż na przykład biegać. Według mnie ten brak ruchu prowadzi do zniewolenia i ma bardzo poważne konsekwencje. Widać to we wszystkich wskaźnikach związanych z otyłością i nadwagą wśród dzieci. Sytuacja może być jeszcze gorsza, jeśli nie zaczniemy działać już teraz – podkreśla Wojciech Makowski.


    Pływak zaangażował się w program „WF na Chacie”, który ma zachęcić dzieci do odkrycia frajdy, jaką daje sport. W ramach akcji przygotował kilka ćwiczeń, które pozwolą odbyć trening pływacki… bez wychodzenia z domu! – Programy takie jak „WF na Chacie” są niezbędne. Wychodzimy naprzeciw potrzebom najmłodszych i wykorzystujemy technologię, aby zachęcić ich do aktywności. Bardzo się cieszę, że jestem częścią takiej inicjatywy. W przygotowanym przeze mnie treningu pokazuję, jak wyćwiczyć mięśnie, które wykorzystujemy w pływaniu. To jednak oczywiście tylko wstęp. Mam nadzieję, że znajdą się osoby, które najpierw poćwiczą na chacie, ale później ruszą na basen i odkryją swoją nową pasję – podsumowuje Wojciech Makowski.

  • Witold Roman: Dzisiaj dzieci rosną wszerz!
    Witold Roman: Dzisiaj dzieci rosną wszerz!

    Witold Roman: Dzisiaj dzieci rosną wszerz!

    Chcemy zapewnić zdrowie i sprawność przyszłym pokoleniom – mówi Witold Roman, olimpijczyk z Atlanty, wielokrotny reprezentant Polski w siatkówce i ambasador programu „WF na Chacie”.

    Piłka siatkowa ma w naszym kraju wieloletnią tradycję. Przez lata swoje cegiełki do rozwoju tej dyscypliny dokładał Witold Roman, były reprezentant kraju, a później manager drużyny narodowej. W rozmowie z nami chętnie wspomina początki swojej kariery, ocenia poziom aktywności fizycznej wśród najmłodszych oraz opowiada o działaniach na rzecz sprawności przyszłych pokoleń.

     – Siatkówka nie była moim pierwszym wyborem. Pojawiła się jako szósty albo i siódmy sport w moim życiu. Wcześniej byłem początkującym pływakiem, piłkarzem, judoką, a nawet próbowałem swoich sił w tenisie stołowym. Na pierwszy siatkarski trening zaciągnął mnie brat cioteczny. Byłem wtedy w 8. klasie szkoły podstawowej. Później wszystko potoczyło się dosyć szybko. Pamiętam, że mój trener po zapoznaniu się z wynikami badań zapowiedział, że będę miał 2 metry wzrostu. Okazało się, że miał rację. Również dlatego zostałem przy tej dyscyplinie – mówi Witold Roman.

    Życie w rytmie sportu

    Profesjonalny sport często wymaga poświęceń. W życiu Witolda Romana nie było inaczej.

     –  Siatkówka zaczęła mi układać życie. Często na treningi wypychał mnie ojciec, żebym nie przesiadywał nigdzie na klatkach. Mało kto z moich znajomych z podwórka wiedział, że trenuję. Początek mojej sportowej przygody zbiegł się ze zmianą szkoły, co wiązało się ze zmianą otoczenia. W dodatku latem często wyjeżdżałem na obozy drużyny narodowej, więc siłą rzeczy musiałem zmienić środowisko – dodaje Witold Roman.

    Ambasador programu „WF na Chacie” ze szczególnym sentymentem wspomina długą karierę reprezentacyjną. –  Nie miałem szczególnych sportowych marzeń. Na pewno nie powiedziałem nigdy, że chcę być mistrzem świata jak Kamil Stoch. Można jednak powiedzieć, że zależało mi na grze w drużynie narodowej. W siatkówce to wiązało się z bardzo dużym prestiżem i było silnym argumentem w negocjacjach kontraktów klubowych. Natomiast muszę przyznać, że czasy się zmieniały, a ja cały czas w tej kadrze byłem. Co więcej, przez osiem lat pełniłem funkcję jej kapitana – wspomina ponad 200-krotny reprezentant Polski w siatkówce.

    Nie da się wygrać w pojedynkę

    Zdaniem Witolda Romana siatkówka może mieć bardzo pozytywny wpływ na młodych ludzi. Poza lepszą kondycją i ogólną sprawnością są też korzyści, których nie widać na pierwszy rzut oka. –  Sport uczy przede wszystkim wytrwałości i szacunku do ciężkiej pracy. Kiedyś Raul Lozano spytał jednego z naszych reprezentantów: „Jak możesz oczekiwać, że jutro na meczu zrobisz cztery asy, skoro nigdy Ci się to nie udało na treningu?”. W sporcie jak w życiu, masz tylko tyle, ile wypracowałeś wcześniej. W siatkówce dochodzi jeszcze element współpracy z resztą zespołu. To uczy młodych sportowców pewnych zachowań społecznych i otwartości na drugiego człowieka. Nie da się wygrać meczu w pojedynkę. Nie ma nas bez naszych kolegów z zespołu. Szczera relacja oraz szacunek do ich pracy i zaangażowania to kluczowe elementy dla każdej drużyny – przyznaje Witold Roman. 


    Jak dotrzeć do dzieci?

    Były reprezentant kraju w siatkówce ocenia podejście dzieci do aktywności fizycznej i tłumaczy, jak trafić ze sportem do najmłodszych. Jego zdaniem należy to zrobić w sposób jak najbardziej naturalny dla nowego pokolenia. –  Oczywiście nie możemy generalizować, ale uważam, że jest różnica między dziećmi z ośrodków wiejskich a tymi, które dorastają w mieście. Na wsi sport jest szansą dla najmłodszych, ich oknem na świat. Dlatego często są bardziej zaangażowane i mają zacięcie do różnych dyscyplin. W mieście natomiast dzieci mają do dyspozycji profesjonalne kluby, które często wynajdują przyszłych zawodników. Nie ma jednak tego dodatkowego elementu, który motywuje najmłodszych – ocenia Witold Roman.

    Olimpijczyk z Atlanty wskazuje również z jakimi problemami muszą się dzisiaj mierzyć dzieci i jakie konsekwencje to może przynieść. –  Dzisiaj liczy się tylko komputer. Dzieci odkrywają coś, co jest coraz fajniejsze i rozwija ich możliwości, ale też wciąga i często wymaga siedzenia przed ekranem przez wiele godzin. To generuje kłopoty ze wzrokiem, wady postawy i sprawia, że dzieci częściej rosną wszerz niż wzdłuż. Jeśli jednak znajdzie się sposób dotarcia do nich właśnie przez to medium, które jest im najbliższe, to może przynieść efekty. Takim rozwiązaniem może być „WF na Chacie” – przyznaje Witold Roman.

    Czas na ruch!

    Ambasador progrmu „WF na Chacie” tłumaczy co możemy zyskać poprzez podobne inicjatywy i dlaczego są one tak potrzebne. –  Całemu światu nie pomożemy, ale na pewno znajdzie się garstka rodziców i dzieci, które zrozumieją nasze przesłanie. Chcemy przekazać wartości, których czasem nie dostrzegają, a są bardzo ważne. Przygotowane przez nas treningi nie wymuszają tego, żeby dziecko odchodziło na długo od komputera. Mogą chwilę poćwiczyć i zaraz wrócić, ale jeśli będą to robić regularnie, same zobaczą efekty. Nagle poczują, że mają więcej siły, lepiej się czują. Będą poznawać swój organizm. To zmotywuje je do kontynuowania tej przygody. Właśnie wtedy pojawi się największa szansa na złapanie tego bakcyla.  Mam nadzieję, że dzieci wykorzystają każdy sposób i każdy moment, aby postawić na sport. W ten sposób zapewnimy przyszłym pokoleniom zdrowie, sprawność, a także sportowe sukcesy, których nigdy nie jest za dużo – podsumowuje Witold Roman. 

  • Andrzej Supron: Dzieci uwielbiają rywalizację, ale internet to nasz przeciwnik
    Andrzej Supron: Dzieci uwielbiają rywalizację, ale internet to nasz przeciwnik

    Andrzej Supron: Dzieci uwielbiają rywalizację, ale internet to nasz przeciwnik

    Jako rodzic i trener wiem, że naszym sprzymierzeńcem jest fizjologia. Dzieci chcą rywalizować i same z siebie potrzebują ruchu. To dla nich naturalne – mówi Andrzej Supron, medalista igrzysk olimpijskich w Moskwie i ambasador programu „WF na Chacie”.

    Andrzej Supron, ikona polskich zapasów, w rozmowie z nami, chętnie wspomina swoje pierwsze sportowe kroki, podkreśla wartość swojej ukochanej dyscypliny i ocenia sportowy potencjał młodszych pokoleń.

    - Moja przygoda ze sportem zaczęła się w szkole. Dokładnie na lekcjach wychowania fizycznego - choć wyjątkowym miejscem było również podwórko. Pamiętam, że od rana do wieczora bawiliśmy się na zewnątrz, chociażby na trzepaku. Sport i rywalizacja dominowały w naszych zajęciach. Były nieodłącznymi elementami dziecięcej zabawy. Nie opuszczały mnie nawet w domu, gdzie z bratem konkurowaliśmy o wszystko. Nie ustępowałem mu na krok, chociaż był te dwa i pół roku starszy – mówi Andrzej Supron.

    „Profesor zapasów” przyznaje, że swoją ukochaną dyscyplinę poznał nieco przypadkowo.

    - Kolega powiedział mi kiedyś, że jego znajomy uprawia zapasy i zaproponował, żebyśmy sami też spróbowali. Oczywiście w duchu rywalizacji się  zgodziłem. Chciałem spróbować swoich sił, ale nie ograniczałem się do tej jednej dyscypliny. W tym samym czasie zapisałem się na koszykówkę i zdobyłem nawet kartę zawodniczą. Dzięki niej mogłem raz w tygodniu korzystać z basenu w Pałacu Kultury. To robiło wrażenie i nie ukrywam, że było magnesem dla młodych ludzi – przekonuje legendarny polski zapaśnik.

    Duma z napisu „Polska”

    Supron ma na swoim koncie około 30 medali, a wśród nich m.in. złoto zdobyte na mistrzostwach świata. Zaznacza jednak, że na początku stawiał sobie inne cele. 

    - Chciałem pokonać wszystkich kolegów z podwórka. To zresztą przyszło mi dosyć łatwo. Okazało się, że mam smykałkę do zapasów, a kolejne sukcesy pojawiały się bardzo szybko. Po miesiącu od rozpoczęcia treningów zostałem mistrzem Warszawy. Reprezentowałem miasto i kraj nawet poza granicami Polski. To dało mi szansę, aby zobaczyć trochę świata. Pamiętam jakie wrażenie zrobiły na mnie kraje Europy Zachodniej i jak dumny byłem, kiedy pierwszy raz założyłem dres z napisem „Polska” – wspomina Supron.

    Po zakończeniu kariery Supron postawił m.in. na szkolenie młodzieży. Osobiście dba o rozwój  nowych pokoleń zapaśników i chętnie podkreśla korzyści płynące z uprawiania jego ukochanej dyscypliny. 

    - Jest wiele krzywdzących i nieprawdziwych opinii na temat zapasów. Warto zatem powiedzieć, że ta dyscyplina jest najbezpieczniejszą ze wszystkich sportów walki. Nie ma tu ani podduszania, ani uderzania. O zwycięstwie decyduje spryt i koordynacja ruchowa. Treningi angażują cały aparat ruchowy, dzięki czemu zapaśnicy są niezwykle sprawni. To świetna dyscyplina dla każdego początkującego sportowca, bo przygotowuje ciało do każdej możliwej aktywności – przekonuje medalista z igrzysk olimpijskich w Moskwie.

    Przeciwnik w postaci internetu

    Zdaniem Suprona dzieci wciąż potrzebują sportu. Taką mają naturę. 

    - Jako rodzic i trener wiem, że naszym sprzymierzeńcem jest fizjologia. Dzieci chcą rywalizować i same z siebie potrzebują ruchu. To dla nich naturalne. Dzisiaj mamy ogromnego przeciwnika w postaci Internetu. Najmłodsi zbyt często uciekają w wirtualny świat i wypalają tam swój potencjał. Jednak ta energia wciąż w nich jest i naszym zadaniem jest ją skutecznie ukierunkować. Od wielu lat organizuję turnieje dla najmłodszych. Obserwuję, jak bardzo chcą próbować nowych rzeczy i nie podają się po nieudanych próbach. Potrzebujemy nowej formuły, która zainteresuje i zaangażuje dzieci. Takiej jak „WF na Chacie” – podsumowuje Andrzej Supron.

  • Łukasz Koszarek: Trzeba pokazać młodym ludziom alternatywę
    Łukasz Koszarek: Trzeba pokazać młodym ludziom alternatywę

    Łukasz Koszarek: Trzeba pokazać młodym ludziom alternatywę

    - Uważam, że dzieci dalej mają frajdę z uprawiania sportu. Chcą iść drogą wyznaczoną przez najlepszych sportowców – powiedział Łukasz Koszarek, ambasador programu „WF na Chacie”, w którym sześciu sportowych mistrzów promuje swoje dyscypliny sportu wśród najmłodszych.

    - Koszykówka pojawiła się bardzo szybko, bo już w 4 klasie szkoły podstawowej. Oczywiście wcześniej próbowałem innych sportów np. piłki nożnej. Jednak tak się złożyło, że moja szkoła prowadziła dodatkowe zajęcia WF o profilu koszykarskim, na które z chęcią uczęszczałem. W wieku 15 lat wyjechałem do SMS-u w Warce, zostawiając tym samym całą rodzinę i przyjaciół ze szkoły podstawowej. Bez tego nigdy bym profesjonalnie nie uprawiał sportu. Jeśli chcesz być zawodowcem, to musisz się temu poświęcić. – przekonuje Koszarek.

    Popularny „Koszar” rozegrał 210 spotkań w reprezentacji Polski. Dzisiaj często bierze udział w wydarzeniach dla najmłodszych adeptów koszykówki, a przez lata obserwował rozwój wielu młodych sportowców.

    - Uważam, że teraz młody koszykarz ma więcej możliwości do rozwoju. Jest więcej narzędzi, dzięki którym można stać się lepszym, a trening jest złożony w dużo lepszych proporcjach niż kiedyś. A jednak droga nie jest łatwiejsza, bo bardzo dużo jest dla młodych ludzi odskoczni, które przeszkadzają skupić się w 100 procentach na sporcie. Poziom aktywności wśród młodzieży nie jest najgorszy, ale na pewno w moich czasach był on wyższy. Dla nas zazwyczaj jedyną rozrywką pomiędzy lub po lekcjach był sport. – wspomina sportowiec.

    Ambasador programu „WF na Chacie” wypowiedział się również na temat tej inicjatywy.

    - Uważam, że dalej dzieci mają frajdę z uprawiania sportu. Na pewno wpływa na to fakt, że gwiazdy takie jak np. Robert Lewandowski albo Wojciech Szczęsny są na wyciągnięcie ręki. Młodzi ludzie chcą iść drogą wyznaczoną przez najlepszych sportowców. Uważam, że programy takie jak „WF na Chacie” są potrzebne. Trzeba pokazać młodym ludziom, że mają jakąś sportową alternatywę, z której mogą skorzystać nawet w domu samemu lub z rodzeństwem. – przekonuje Koszarek.

  • 80% polskich nastolatków nie spełnia normy WHO
    80% polskich nastolatków nie spełnia normy WHO

    80% polskich nastolatków nie spełnia normy WHO

    80% polskich nastolatków nie spełnia normy WHO. Znani sportowcy ruszyli na pomoc.

    Badania nie pozostawiają złudzeń. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) 60 minut aktywności fizycznej to absolutne minimum dla dzieci w wieku szkolnym. Tej normy nie spełnia niemal 80% 11-latków w Polsce. Bez odpowiednich działań ta liczba będzie rosła z każdym rokiem. To poważny problem, który wymaga realnych rozwiązań.

    Czas między 9. a 12. rokiem życia to tzw. złoty okres motoryczności. Właśnie wtedy dzieci dużo łatwiej opanowują podstawowe wzorce ruchowe i poprawiają koordynację. Dzięki temu nie tylko szybko uczą się jeździć na rowerze, pływać czy grać w sporty zespołowe, ale również niwelują potencjalne wady postawy. To również najlepszy moment, aby dziecko nauczyło się zdrowego współzawodnictwa, współpracy i czerpania radości z uprawiania sportu. Nawyki nabyte w tym okresie mogą okazać się kluczowe dla stanu zdrowia w dorosłym życiu. Ruch bowiem jest bardzo dobrą odpowiedzią na wiele chorób cywilizacyjnych takich jak cukrzyca, otyłość czy problemy z krążeniem.

    Znani sportowcy zachęcają do ruchu

    Przyczyn ograniczenia aktywności fizycznej wśród dzieci jest bardzo dużo. Czasem to brak odpowiednich wzorców, a nierzadko również uzależnienie od smartfona lub komputera. Na szczęście działań, które mają rozwiązać ten problem również jest coraz więcej. Jednym z nich jest program „WF na Chacie”.

  • WF na Chacie wchodzi do gry. Dołącz do programu i baw się po swojemu!
    WF na Chacie wchodzi do gry. Dołącz do programu i baw się po swojemu!

    WF na Chacie wchodzi do gry. Dołącz do programu i baw się po swojemu!

    Brak aktywności fizycznej wśród dzieci i młodzieży to problem, który na przestrzeni ostatnich lat urósł do rangi jednego z najpoważniejszych zagrożeń dla zdrowia na całym świecie, w tym także w Polsce.

    Przyczyn tej sytuacji można wymienić wiele – brak odpowiednich wzorców, niewystarczająca edukacja czy rozwój nowoczesnych technologii, które, szczególnie w dobie pandemii, stały się dla najmłodszych główną rozrywką, sposobem na spędzanie czasu wolnego. Rola oraz istotność Internetu i urządzeń mobilnych jest w dzisiejszych czasach ogromna, jednak konieczne jest wykorzystywanie ich w odpowiedni sposób. Z tego powodu powstał program „WF na Chacie” – projekt łączący aktywność fizyczną z aktywnością online.

    „WF na Chacie” to ogólnopolska kampania społeczna finansowana ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu w ramach programu „Sport dla Wszystkich”. Kampania została stworzona, aby wspierać i rozwijać aktywność dzieci i młodzieży. Głównym założeniem projektu jest stworzenie miejsca, w którym każdy będzie mógł odnaleźć w sobie pasję do sportu. „WF na Chacie” ma pokazać wachlarz możliwości, jakie daje aktywność fizyczna.
    Do zabawy włączają się także ambasadorzy programu, wśród których są między innymi: reprezentant Polski w koszykówce Łukasz Koszarek, były zapaśnik, 6-krotny medalista mistrzostw świata, Europy i igrzysk olimpijskich – Andrzej Supron czy Marcin Urbaś – jeden z najlepszych polskich lekkoatletów. Każdy ze sportowców opowie własną historię, pokazując różne drogi w świecie sportu w taki sposób, aby każdy młody adept mógł odnaleźć swoją.

O programie

„WF na Chacie” to ogólnopolska kampania społeczna stworzona, aby wspierać i rozwijać aktywność dzieci i młodzieży. Projekt ma prowadzić do wykształcenia się nawyków aktywnego spędzania czasu w okresie kwarantanny, jak również po ustąpieniu koronawirusa. 

Jesteśmy świadomi, że w dobie nowinek technologicznych i pandemii młodzież odkłada sport na dalszy plan. Odgrywa on jednak nieocenioną rolę w życiu każdego dziecka – może być zwykłą zabawą lub szansą na obranie przyszłej drogi życiowej. Aktywność fizyczna sprzyja także codziennemu funkcjonowaniu – zapobiega otyłości oraz różnego rodzaju chorobom, a także kształtuje charakter, uczy zdrowej rywalizacji, pozwala przełamywać bariery i stereotypy.

Sytuacja związana z pandemią nie sprzyja rozwijaniu przez dzieci i młodzież pasji, również tych sportowych. Separacja w domach, brak kontaktu z rówieśnikami czy nadmierne użytkowanie urządzeń elektronicznych to tylko niektóre elementy prowadzące do braku aktywności fizycznej. 

Rozumiemy rolę, jaką w obecnych czasach odgrywa technologia. Właśnie dlatego programowi „WF na Chacie” towarzyszą media społecznościowe i Internet, które zostały nośnikiem naszej wizji i miejscem, w którym pokazujemy, że sport może być świetnym sposobem na spędzanie czasu. Program „WF na Chacie” jest akcją aktywizującą dzieci i młodzież poprzez promocję wybranych dyscyplin sportowych. To miejsce pokazujące różne drogi w sporcie w taki sposób, aby każdy mógł odnaleźć swoją. 

Do końca 2021 roku będziemy przybliżać najmłodszym dyscypliny sportowe takie jak: koszykówka, piłka nożna, zapasy, pływanie, lekkoatletyka czy siatkówka. Pomogą nam w tym ambasadorzy akcji, znakomici polscy sportowcy, wśród których znajdą się Łukasz Koszarek, Sebastian Mila, Andrzej Supron, Marcin Urbaś, Witold Roman oraz Wojciech Makowski. Działamy dzięki dofinansowaniu przez Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu w ramach programu „Sport dla Wszystkich”. 

Dofinansowano ze środków budżetu państwa

ZADANIE PUBLICZNE DOFINANSOWANE ZE ŚRODKÓW BUDŻETU PAŃSTWA
W RAMACH PROGRAMU „SPORT DLA WSZYSTKICH”

Ogólnopolska Kampania Społeczna: WF na Chacie

DOFINANSOWANIE 200 000 zł
CAŁKOWITA WARTOŚĆ 210 600 zł

Ambasadorzy

W drużynie „WF na Chacie” grają fantastyczni ambasadorzy! To właśnie oni przybliżą Wam różne dyscypliny, inspirując do wybrania sportu dla siebie!

Poznajcie ich lepiej!

Ambasadorzy

Dyscypliny

Jesteś w domu i nie masz pomysłu na kreatywne spędzenie czasu wolnego? A może WF na Chacie?  

Zobacz, co przygotowaliśmy dla Ciebie wraz z naszymi ambasadorami. Poniżej znajdziesz filmy, w których nasi ambasadorzy pokażą Ci różne dyscypliny sportu. 

Wybierz swoją dyscyplinę, zainspiruj się i baw się po swojemu!